Mops w Zaliczonej Kuchni

2011-08-04

Anna Włodarczyk, absolwentka UŁ, specjalność geografia urbanistyczna. Obecnie m.in. autorka bloga Mops w kuchni. Ania opowie nam o swoich doświadczeniach zdobytych podczas wymiany studenckiej w Nijmegen, Holandia. 

"Gdy poproszono mnie o napisanie artykułu dla portalu student-gotuje.pl miałam na początku totalną pustkę w głowie…Studia ukończyłam przecież już 4 lata temu…Jestem geografem urbanistą po studiach na Uniwersytecie Łódzkim. Studiowałam w swoim rodzinnym mieście, nie mieszkałam więc w akademiku. Jednak wkrótce olśniło mnie, że przecież będę miała o czym pisać albowiem na ostatnim roku wyjechałam na stypendium w ramach programu Socrates-Erasmus do Nijmegen w Holandii.

Gotowałam już wcześniej w domu obiady dla całej rodziny. Jednak robiłam to raczej od święta, a podczas tego semestru na obczyźnie stanęłam przed zupełnie nową rzeczywistością – musiałam sama każdego dnia przygotowywać szybkie, tanie i pełnowartościowe posiłki. Do najbliższego sklepu miałam około 2 km, więc trzeba było dodatkowo zaplanować wszystko z dużym wyprzedzeniem, bo nie mogłam pójść do sklepu „za rogiem” i kupić brakujący produkt w 5 minut. Moje pierwsze śniadania składały się z tradycyjnych u nas w Polsce kanapek z wędliną czy serem. W weekendy robiłam jajecznicę. Wkrótce okazało się, że jestem jedyną spośród czterech lokatorek, która przygotowuje takie śniadania. Amerykanka Meredith jadła zazwyczaj płatki z mlekiem, Belgijka Stephanie – tosty francuskie lub naleśniki, a Hiszpanka Noelia – coś słodkiego i obowiązkowo piła kawę. Po jakimś czasie zaczęłam przejmować zwyczaje moich koleżanek. Zastąpiłam ciężkie kanapki – płatkami z mlekiem. Często robiłyśmy też wspólnie naleśniki. A tutaj pole do popisu jest bardzo duże. Bo oprócz naleśników na słodko – z dżemem czy serem, można zawsze przygotować ich wytrawną wersję. Najprostsze i łatwe do przygotowania w warunkach akademika są oczywiście naleśniki z parówkami i ketchupem itp.

W ciągu dnia korzystałam z lunchów, jakie oferowała campusowa stołówka. Polecam Wam jedzenie w studenckich stołówkach czy przyuczelnianych domowych barach, bo jest tanie i zróżnicowane. Fast food-y jedzone codziennie źle odbiją się na Waszym zdrowiu. Wiem to sama z własnego doświadczenia, bo gdy przez tydzień nie mając ochoty gotować samemu żywiłam się „śmieciowym” jedzeniem – przytyłam 2 kg! Pizzę czy kebab można owszem zjeść od czasu do czasu, ale lepiej samemu przygotować coś w akademiku. Zdaję sobie sprawę z tego, że warunki w polskich akademikach są zgoła różne od tych w krajach Europy Zachodniej. W Holandii każda z nas miała oddzielny pokój, dodatkowo miałyśmy do użytku obszerną kuchnię i salon. U nas kuchnie są bardzo małe i często pokój dzielony jest przez 2-4 osób. Ale naprawdę warto spróbować przygotowywać posiłki samemu. Łatwe do zrobienia są oczywiście potrawy jednogarnkowe typu leczo czy makaron. Dobrym systemem jest dzielenie się kosztami i obowiązkami w ramach jednego pokoju. Można przecież razem smażyć naleśniki czy placki albo pochwalić się raz w tygodniu swoją popisową potrawą i ugotować ją dla współlokatorów. Można ustalić stałe dni, w jakich gotuje konkretna osoba. I tutaj można albo dzielić się kosztami albo tak wszystko ustalić aby gotowane posiłki mieściły się w podobnym przedziale cenowym. Wspólne przygotowywanie posiłków sprzyja też tworzeniu relacji towarzyskich i miłej atmosferze wśród współlokatorów (których się nie wybiera). Ja pamiętam, że jak miałam przygotować polski obiad wybrałam kotlety z piersi kurczaka (zamiast tradycyjnych schabowych , bo są tańsze), tłuczone ziemniaki i surówkę z czerwonej kapusty z jabłkiem i porem. Innym razem ugotowałam grzybową. Noelia zrobiła swoją specjalność czyli hiszpańską tortillę (omlet z ziemniakami i cebulą). Ta ostatnia potrawa spokojnie może gościć często w akademikach – potrzebna jest tylko duża patelnia i 4 składniki (olej, ziemniaki, cebula i jajka). Ja bardzo często gotowałam kalafiora i podawałam go z ziemniakami i jajkiem sadzonym. Jeśli wynajmujecie pokój prywatnie to na pewno macie znacznie większy wachlarz możliwości, bo macie z pewnością piekarnik. Wtedy dobre są wszelkie zapiekanki – bo one starczą na kilka dni lub dla dużej liczby osób.

Będąc studentem można, a nawet trzeba korzystać z zapasów, jakie dostarczają nam rodzice, babcie itp. Później wystarczy wyjąć schabowego z zamrażalnika, odgrzać i podać z jakąś kolorową surówką czy sałatką. Z tanich składników można przygotować bardzo dobre sałatki. Nie rezygnujcie z nich, bo są bardzo zdrowe i uatrakcyjnią Wasz posiłek. A propos zapasów z domu przypomniała mi się historia, gdy przywiozłam do Holandii polskie specjały i przygotowałam mały poczęstunek dla moich współlokatorek. Pokroiłam w plasterki kiełbasę krakowską, ogórki konserwowe, wyłożyłam na talerz kilka podgrzybków i zaprosiłam całe towarzystwo. Smakowało jedynie Hiszpance, ale nic dziwnego – u niej w kraju też lubi się ostre smaki. Co najśmieszniejsze Belgijka i Amerykanka popłakały się po zjedzeniu plasterka wędliny z chrzanem… Nie był to udany początek naszej znajomości. Ale parę dni później zrobiłam zupę z kiszonych ogórków i smakowała wszystkim!”

Anna W.

 

Zaliczona Kuchnia 2011

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się najpierw zalogować.

zobacz wszystkiezobacz wszystkie artykuły
»kategorie: